lifestyleO mnie

Projekt czterdziestka – moje plany na kolejny rok życia!

Z reguły nie robię sobie planów na przyszłość, a raczej nie mówię ich głośno. Nigdy nie zakładam, że np. w nadchodzącym roku zrobię to czy tam to. Jak do tej pory życie nie chciało układać się po mojej myśli. Dopiero teraz odzyskuję pełne panowanie nad swoim życiem, ciałem i umysłem. Dopiero teraz – w dniu 39 urodzin – czuję, że mogę nad tym wszystkim zapanować i w końcu zająć się sobą, bo do tej pory nie było mi to dane. Rok przed 40 urodzinami wiem doskonale, co chciałabym zrobić w kolejnym roku, i sama ustalam swój kalendarz pracy, czas spędzony z rodziną (co jest dla mnie bardzo ważne), wypoczynek i pracę nad sobą. Nie ukrywam, że to blogowanie doprowadziło mnie do tego miejsca, ponieważ pozwala mi pracować tak, jak lubię, robić to, co lubię, oraz spełniać marzenia.

Projekt czterdziestka – moje plany na kolejny rok życia!

Co chciałabym zrobić, osiągnąć w kolejnym roku życia? Jest kilka rzeczy, które chcę kontynuować, ale są też nowe, które chciałabym spełnić bądź zmienić. Chcę czuć, odkrywać, chłonąć i trochę zwolnić. Żyć swoim rytmem, cieszyć się tym, co mam, i wsłuchać się w siebie. Zawodowo mi się układa, finansowo też jest super, więc teraz można myśleć o swoim ciele, duszy i zmysłach.

Schudnąć jeszcze trochę!

To już się dzieje. Od czerwca jestem na diecie pudełkowej z LightBox.pl i schudłam w sumie 25 kg. Zmieniłam rozmiar z 54 na 48 i zdecydowanie chcę jeszcze. Nie zależy mi na jakimś konkretnym wyniku, ale podoba mi się odzyskiwanie sprawności i przekraczanie swoich własnych granic. Podoba mi się to, że mam siłę i potrafię schudnąć, bo przez lata nie czułam takiego powera do zmian jak dzisiaj.

Kiedyś w mojej głowie zrodziła się myśl, która cały czas jest ze mną i nie dała się zapomnieć: że do czterdziestki chcę być szczuplejsza. Nie wiem, czy tak pięknie sobie to wmówiłam, ale to określenie czasu dało mi motywację, aby coś ze sobą zrobić. Wiem, że po czterdziestce byłoby mi jeszcze trudniej dokonać takich zmian. 

 

Praktykować jogę!

Mimo że jogę odkryłam niedawno, to wiem, że już nie odpuszczę. Zakochałam się. Serio! Wpadłam po uszy i czuję, że to jest aktywność idealna dla mnie. Chodzę na zajęcia trzy razy w tygodniu i przez 1,5 h jogi praktykuję doskonalenie asan (pozycji jogi), pranayamy (ćwiczenia oddechowe) i pokonuje swoje własne granice. Z zajęć na zajęcia czuję ogromny progres. Wzmacniam ciało, bo choć jestem duża – to słaba jak dziecko. I to jest mój cel: aby ciało było sprawne, dobrze mi służyło i abym mogła zrobić mostek czy świece, które kiedyś były takie łatwe.

 

Podróżować więcej!

Do tej pory jeździliśmy na wakacje samochodem po Europie i to był zawsze cudowny czas z moimi chłopakami. Każdy taki wyjazd wszyscy świetnie wspominamy i lubimy odkrywać nowe miejsca. Chcemy jeszcze, ja chcę jeszcze i chcę nam dać taką możliwość, więc pracuję po to, abyśmy mogli podróżować częściej i dalej. Moim małym (a w sumie dużym) marzeniem jest wyjazd w ciepłe i egzotyczne miejsce, aby tam praktykować jogę. 

 

Piękny uśmiech!

Jeżeli mam jakiekolwiek kompleksy, to mogę powiedzieć, że jest nim mój uśmiech. Kilku złych dentystów w życiu i hektolitry herbat spowodowały, że moje zęby nie są białe – a kiedyś takie były. Chociaż dentysta napawa mnie lękiem i bardzo nie lubię wizyt u niego, to muszę w tym roku się tym zająć. Ponaprawiać błędy poprzednich stomatologów (w sumie już to robię) i doprowadzić ząbki do ładnego koloru. Jeżeli macie dla mnie jakieś rady, to piszcie koniecznie, bo ten temat jest dla mnie jeszcze niezbadany.

Najważniejsze dla mnie jest to, że spróbuję swoje plany wcielić w życie, jednak kompletnie nic się nie stanie, jeśli mi nie wyjdzie. Nie mam żadnego ciśnienia. To nie są plany, które mają odmienić nagle moje życie. To są plany, które mają stać się częścią mojego życia i mają być zgodne ze mną.

Niezmiennie będę dzielić się z Wami moją pasją tu na blogu, czytać tony książek, bo to chyba się już nigdy nie zmieni, spędzać aktywnie czas z moją rodzinką (rowery, kino, spacery, gry itd.), kochać Rudiego bardzo, bardzo i spędzać wakacje w moim lesie. :) A gdy przyjdą 40 urodziny, to chcę sprawdzić, jakie zrobiłam postępy, i dać sobie szansę na dalszy rozwój osobisty.

Podziel się...
104
Kasia Ogórek

Mówią o mnie polska Martha Stewart. Cieszy mnie to co robię na co dzień i żyję ze swojej pasji. Jestem kobietą zaradną i żadnej pracy się nie boję. Na zakupy chodzę do marketu budowlanego, a największym szczęściem jest dostać nowe elektronarzędzie. Tutoriale tworzę z perfekcyjnym manicurem.

  • Możesz być już z siebie dumna Kasiu! Życzę Ci spelnienia marzeń i realizacji postanowień ☺️ Wszystkiego najlepszego!

  • Iwona – Inspirująca XL-ka

    Kasiu czytam twój blog od dawna. I z każdym kolejnym wpisem chcę więcej. Jesteś wspaniałą osobą która robi wszystko by być szczęśliwa i by rodzina była szczęśliwa. Mam dwie ręce do większych DIY ale jesteś dla mnie życiową inspiracją do walki o zmianę siebie. Ja również walczę cały czas więc mam nadzieję, że będzie lepiej… Mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś poznać cię osobiście :-)

  • „Moim małym (a w sumie dużym) marzeniem jest wyjazd w ciepłe i egzotyczne miejsce, aby tam praktykować jogę.” Jej, to będzie musiało być niezwykłym doświadczeniem! Powodzenia w realizacji 💛

  • Agnieszka

    Wszystkiego najlepszego :-) Jesteś Kasiu moja rówieśniczką, bardzo jest mi bliskie to co napisałaś. Zwłaszcza to, że plany mają nie odmienić moje życie, ale stać się jego częścią. Ja teraz też mam taki czas, gdzie weryfikuję w czym chcę być Obecna ♥♥♥

    • Brawo Agnieszko, to chyba z latami przychodzi do nas. Dziękuję <3

  • naczytane.blogspot.com

    Wszystkiego najlepszego :) życzę Ci, żeby te 365 dni przed czterdziestką były wyczesane w kosmos :)

    • Biorę te życzenia i w podskokach biegnę do 40-stki!

  • Wszystkiego dobrego :)

  • wszystkiego dobrego i spełnienia tych wszystkich marzeń-celów, bo są naprawdę piękne :)

  • Najlepszości! :)
    A co do zębów, Kasiu, to ja wybieliłam – naprawdę!! Ssaniem oleju kokosowego. Trzeba być cierpliwym, ale to zupełnie bezpieczny, bezbolesny i tani zabieg – słoik oleju virgin w Lidlu to 18zł :) Ja płukam olejem zęby codziennie rano potem myję pastą bez fluoru, a wieczorem myję naturalną pastą zrobioną z oleju i węgla aktywnego (takiego w tabletkach) – można pastę zrobić samemu, ja kupiłam na targach ze zdrową żywnością. Różnica jest naprawdę duża, już w ciągu miesiąca było ją widać, a zęby są coraz bielsze! :)

Simple Share Buttons