Recenzja Skil 2900
Jakiś czas temu dostałam nożyce uniwersalne Skil 2900 do zabawy. W pierwszym momencie pomyślałam, na co mi te nożyce, przecież mam nożyczki w domu. Dobra pobawię się jak już je mam. Zrobiłam dwa czy trzy tutoriale ze skil i zaczęłam je ubóstwiać. Postanowiłam przygotować dla Was recenzję, bo nożyce są tego warte.
Co potrafi skil 2900?
Zaczęłam od wycinania różnych rzeczy na próbę. Jak kurier przyniósł paczkę, to już cięłam opaski spinające i otwierałam karton, przecinając grube taśmy klejące. Potem zabrałam się za cięcie kartonu. Poszło jak po maśle.
Pocięłam mężowi gruby skórzany pasek (doceńcie poświęcenie). Nożyce szybko dały sobie radę, a ja widziałam oczami wyobraźni, jak bym się męczyła, tnąc to zwykłymi nożyczkami. Pasek schowałam głęboko w komodzie, więc może Mariusz nie zauważy za szybko, że pasek mu się popsuł.
Cięcie tkaniny to była formalność. Tu mam fajne spostrzeżenie, że materiał dzięki szybkiemu cięciu w ogóle się nie strzępił. Potem na warsztat poszła watolina i tu wielki szacun, bo za każdym razem wkurzam się, jak ją tnę. Teraz miałam uśmiech od ucha do ucha, że watolinę przechytrzyłam. Nożyce dostały wielki plus.
Tak się rozochociłam, że pocięłam plastikową pokrywkę. Nie myliłam się, że i z tym Skil da sobie radę.
Robiłam filcową biżuterię i cięłam gruby filc. Rewelacja. Przejechał po filcu i już miałam idealne paski. Ten, kto pracuje z filcem, wie, że ten potrafi się, ciągnąć, naciągać, siepać, generalnie utrudniać nam życie. Nożyce polecam tym którzy szyją z grubego filcu torebki, dekoracje, pojemniki itd. Bardzo ułatwi to Wam pracę i na pewno ją przyśpieszy.
Nożyce według producenta tną też dżins (nie chciałam mężowi ciąć spodni), wykładziny dywanowe, drobne gałązki, opakowania plastikowe, folię, cienką blachę.
Urządzenie jest bezprzewodowe na akumulator. Ma przycisk do blokady ciągłej, więc kciuk nie boli od ciągłego dociskania przycisku. Świetnie leży w dłoni i jest lekki. Wymiana głowicy nożyc jest bardzo łatwa, a cięcia można wykonywać po linii prostej, jak i po łuku.
Jedyna wada, jaką na dziś zauważyłam to hałas. Mi bardzo nie przeszkadza, bo nożyce więcej mi ułatwiają, ale rzeczywiście po nocy w bloku lepiej ich nie używać, bo sąsiedzi będą wiedzieć, że coś kombinujecie.
Teraz najważniejsza sprawa – cena. Nożyce kosztują koło 100 zł. Ten kto kupował, dobre nożyczki krawieckie wie, że to taka sama albo i niższa kwota. Czy się opłaca mieć takie nożyce? Według mnie tak, jeżeli wykonuje się często prace, które wymagają żmudnego cięcia.
Już jutro konkurs i będziecie mieli okazję dostać nożyce ode mnie. Zapraszam!!!!
Wpis przygotowany przy współpracy z marką Skil.
Super są, warto zakupić :)
Nie kojarzyłam wcześniej takiego sprzętu!
Mi hałas by nie przeszkadzał, więc jeśli jutrzejsze zadanie konkursowe będzie na moje siły to chętnie zawalczę o nożyce. Tyle rzeczy mam do pocięcia :)
Czekałam na tę recenzję, dzięki :) Brzmi ciekawie szczególnie, że radzi sobie z wieloma materiałami :)
Niech dobrze służy :)
Fajo,właśnie odchodziłam od zmysłów tnąc kształty z taśmy washi i myślałam,że zaraz wyrzucę wszystko przez okno;)
Takie nożyczki na pewno przydatne są do DIY :)
http://sapphireblog1.blogspot.com
Świetne są! :) Na pewno przydatne urządzenie :))
To co piszesz jest bardzo interesujące, bo przyznam, że w głowie mi się nie mieści, że takie małe ostrza mogą precyzyjne ciąć materiał. Byłam przekonana, że im dłuższe ostrze tym łatwiej osiągnąć równe cięcie. Tym bardziej jestem ciekawa i coś czuję, że zgłoszę swój udział w jutrzejszym konkursie ;)
Wow, brzmi jak sen. Strasznie jestem ciekawa jak się nimi pracuje…!
Nożyce z twojego opisu prezentują się niezwykle ciekawie. Sama bym takie chciała :) Jestem ciekawa konkursu :)
Powiem szczerze, ze chyba by mi sie przydaly… Mam kilka nowych pomyslo, to bylyby jak znalazl:)))
Fajne cacko!
A jak radzą sobie z wycinaniem zawiłych kształtów? Np szablonów do malowania albo coś takiego?
Nie mają żadnych problemów z cięciem po łuku i innych fikuśnych kształtów. :)
Naprawdę przydatne. Ja raczej rzadko coś tnę, ale i tak by mi się przydały.